Wegetarianizm. O to klasyczne przypadki jego tępienia.
-Jesteś wegetarianką? Co ty właściwie jesz? Trawę?
-Ooo, widzę kolejny króliczek! A gdzie mięso?
-Zjadłaś sałatkę a teraz jesz jogurt? Ile ty masz żołądków?
-Nie rozumiem, jak można nie jeść mięsa ze względów ideologicznych! Przecież i tak nie uratujesz żadnego zwierzątka, ktoś inny je zje!
To tylko niektóre z komentarzy które słyszę, kiedy ludzie dowiadują się jaki styl życia prowadzę. Tak, jestem wegetarianką. Nie, nie jestem wychudzoną hipiską. Jestem szczęśliwą, zdrową osobą. Nie, nie jestem żadnym dziwolągiem. Po prostu nie jem mięsa. Wyrzuciłam jedną grupę produktów ze swojej diety. Niektórzy likwidują nabiał. Inni gluten. Jeszcze inni po prostu nie jedzą słodyczy, nie piją alkoholu. Wszyscy jesteśmy tacy sami. Wegetarianie i weganie to nie jacyś nadęci bufoni, którzy obchodzą się z tym "jacy to oni nie są dobrzy". Nie. Kreowanie takiego obrazu wegetarian jest raniące. Wszyscy jesteśmy zwykłymi ludźmi. Każdy z nas ma swoje smaki, lubi bardziej kuchnie włoską albo chińszczyznę. Tak, są w nich opcje "jarskie" czy "wegetariańskie". Owszem, da się wyobrazić prawdziwą, włoską pizzę bez szynki parmeńskiej.
Przez pierwszy rok wegetarianizmu non stop słyszałam od znajomych: "Przestań się popisywać, jedz mięso", "Zuza, weź się ogarnij", "Daj już spokój, powinnaś jeść to mięso". Mniej więcej po roku dali spokój. Przyzwyczaili się do mojej zmiany. Albo po prostu zauważyli, że mnie to nie rusza i ich komentarze nic, zupełnie nic nie zmienią. W Polsce odsetek wegetarian i wegan łącznie wynosi 1%. Z jednej strony można by się poczuć wyjątkowo, z drugiej... To jednak dość przykre. Przykre, że większość ludzi, nie dość że nie próbuje nawet zmienić czegoś w swoim życiu (są różne programy typu "Zostań wege na 30 dni), to jeszcze krytykują otwarcie wegetarian. Nawet zdarzyło mi się, że nauczyciele, którzy powinni dawać przykład, że szanuje się opinie i zachowania ludzi NAWET jeśli się z nimi nie zgadzamy, obrażali mnie. Z powodu wegetarianizmu. Z powodu jakiejś odmienności w myśleniu, która ich zdaniem jest czymś złym. Tak jakby to, że od 3 lat w ustach nie miałam mięsa i nie mam na sumieniu wielu istnień faktycznie BYŁO czymś złym. Jakby nie popieranie bestialstwa, które stosuje się wobec zwierząt było czymś złym. Nie chcę mieć na rękach krwi żyjących istot. Nie nawracam nikogo na wegetarianizm. Nie da się do tego zmusić ani nawet przekonać. Każdy musi zrozumieć to sam. Ja zrozumiałam. Dzięki temu czuję się lepiej. Wyglądam lepiej. Poznałam wiele nowych smaków, jakie oferuje kuchnia wegetariańska. Weszłam na nową drogę życia.
Wracając do 1% wegetarian i wegan w Polsce. W Brazylii odsetek wegetarian wynosi 9%, we Włoszech 10% (tak właśnie, pizza bez szynki parmeńskiej), a w Szwecji ten odsetek wynosi aż 14%. W Ameryce (3% ludności deklaruje wegetarianizm, reszta tzw. ograniczenie mięsa) nikogo nie zdziwi przejście na wegetarianizm czy spotkanie znajomego na zakupach wrzucającego tofu do wózka. Od zawsze wiadomo, że Polska jest krajem mało tolerancyjnym. Więc apeluję do Was: nawet jeśli macie znajomego, który jest wegetarianinem lub weganinem, nie ubliżajcie mu. Starajcie się zrozumieć jego decyzję, a nie sprawiać, że będzie miał jeszcze bardziej pod górkę. Opinia środowiska jest czymś niesamowicie ważnym, szczególnie w młodym wieku. Bądźmy tolerancyjni: w końcu wszyscy jesteśmy ludźmi!
Zostań wege na 30 dni
Miłego dnia!
Yangmeith

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz